IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Fabuła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Bastard
Instruktor

avatar

Posty : 96
Data przyłączenia : 11/02/2014

PisanieTemat: Fabuła   Sob Lis 22, 2014 11:42 am

Ludzie od zawsze obawiali się tego, co nieznane. Śmierć wydawała im się straszna, bo tak naprawdę nie byli świadomi tego, że ona wszędzie im towarzyszy. Każdego dnia umierały dzieci wraz z dorosłymi ludźmi, ale także każdego dnia ginęły wokół nich owady ze zwierzętami. Wojny, obozy masowej zagłady, komory gazowe, powstania, niewolnicy... To wszystko, choć uważane za złe, działo się tuż za rogiem ich wyobraźni. Wiedzieli o tym, jednak do końca nie uświadamiali sobie, że dzieje się naprawdę. W końcu to ich nie dotyczyło! Nie powinno być zadziwiające, ani tym bardziej wstrząsające! To historia!
No właśnie... Historia lubi się powtarzać i pokazywać ludziom, że śmierć wraz z cierpieniem oraz wojnami powraca.
Jednakże rozpocznijmy tę opowieść jeszcze raz... Tym razem uważnie wsłuchując się w każdy wydźwięk najdrobniejszej z istot we wszechświecie.
~*~
Nasza podróż rozpoczyna się w 1849 roku i już od początku towarzyszą jej piękne krajobrazy w nadmorskim mieście Sligo, należącym do Irlandii. Niezbadana przyroda tego spokojnego miasteczka zaczęła działać niczym magnes na wielu z naukowców, chętnych na odkrycie nowego gatunku przynależnego do królestwa zwierząt bądź roślin.
Siódemka młodych angielskich naukowców obrała za cel swej pierwszej ekspedycji właśnie Sligo. Kiedy dobili do brzegu tej pięknej mieściny, wszyscy byli zachwyceni krajobrazami. Niestety, w tym odseparowanym miejscu, ludzie nie byli nastawieni zbyt przyjaźnie do obcych. Tutejsi postanowili wścibskich - jak nazywali każdych z ludzi nauki - skierować do odludka za wioską.
Tajemniczy mężczyzna żył w lesie, niewiele mając wspólnego z ludźmi z wioski. Od razu przyjął pod swój dom przybyszów i obiecał im swoją pomoc w eksploatacji lasów i gór. Podobno znał te tereny na pamięć, a naukowcy uznali, że chętnie skorzystają z pomocy przewodnika na nieznanych terenach. W końcu byli to ludzie nadzwyczaj rozważni!
Już pierwszego dnia nadmorska fauna z florą ich olśniła. Gospodarz oprowadzał i opowiadał im o tutejszej naturze, jednak zdawał się przez cały czas dążyć wzrokiem za jakimś zagubionym skarbem... Wydawało się, że czegoś poszukiwał. Utraconego skarbu, którego odnalezieniem trudził się już pół wieku... A przynajmniej to wynikało z jego opowieści. Nie chciał zdradzić mężczyznom, czego dokładnie szukał.
- Kiedy to ujrzycie, na waszych wargach pojawi się uśmiech, a w sercach zapanuje błogi spokój. Widząc TO, będziecie wiedzieć, że jesteście bezpieczni i wszystko stanie się lepsze... To jest niczym nadzieja. Niczym dłoń kochającej matki ukaja rozkołatane serca swych dzieci, to jednym gestem sprowadzi pokój na cały świat.
Nigdy nie uzyskali innej odpowiedzi, chociaż przez miesiąc pobytu na wyspie, wielokrotnie usiłowali wydobyć choć cień dokładniejszych informacji od mężczyzny. Jednak z marnym skutkiem.
Po miesiącu przebywania na wyspie, mieli już mnóstwo informacji. Mieli zamiar stworzyć przewodnik po tej pięknej krainie, jednak uznali, że zostaną w tym miejscu przez kolejne dwa tygodnie. Pragnęli zbadać jaskinię, którą odkryli podczas ostatniej wyprawy. Nawet przyjazny im tubylec zgodził się im towarzyszyć!
Kolejnego ranka wyruszyli ze sprzętem do wspinaczki, spakowanym na drogę jedzeniem i kilkoma innymi, niezbędnymi ich zdaniem rzeczami.
Badanie jaskini przedłużało się niemiłosiernie. Im bardziej chcieli się wydostać z tego miejsca, tym bardziej robiło się nieprzyjemnie. Działo się zupełnie tak, jakby to miejsce myślało i żyło własnym życiem, chcąc COŚ bronić przed obcymi. Węże przemykały między nogami śmiałków, stalaktyty i stalagmity groziły swymi ostrymi czubkami, a kapanie wody było niezwykle uciążliwe.
Kap.
Kap, kap.
Kap.
Plusk.
Właśnie. To ten plusk zainteresował naukowców, którzy od razu postanowili udać się za jego głosem. Bardzo szybko odkryli, że coraz głośniej słychać odgłos wody. Strumień? Początkowo tak uważali, jednak gdy tylko odkryli mieniącą się błękitno-zielonymi kryształami jaskinię, śmiało wkroczyli do środka, od razu czując ulgę na sercu. Zaczęli się zastanawiać, dlaczego wszyscy się uśmiechają i pragną zostać w tym miejscu na zawsze... Panowała w tym miejscu niezwykła atmosfera. Czyżby to było to miejsce, o którym mówił mężczyzna? To właśnie ten niewyobrażalny spokój, który miał ich ogarnąć, kiedy znajdą TO? A może właśnie TO odnaleźli?
Naukowcy momentalnie rozproszyli się po tym niewielkim, lecz wspaniałym obszarze i wszystkiemu poczęli się przyglądać. Jeden z nich podszedł do jeziorka, do którego wpadał podziemny wodospad i... Oniemiał. W tafli wody nie ujrzał ryb, jakby mógł się spodziewać. On ujrzał... Nie potrafił nawet opisać tego słowami! Ryby, jednak nie przypominające ryby. Niewielkie istoty, które nie różniły się wcale wielkością od dorodnego łososia. A jednak były całkowicie inne! Łuski zamiast skóry, jednak płetwy przypominały bardziej ręce. Posiadały nogi, a dopiero po chwili zorientował się, że podobne istoty unoszą się wyżej nad ich głowami. Przyglądają się im swoimi dużymi oczami. Wyglądały fascynująco, ale i przerażająco. Coś niesamowitego.
Naukowcy nie mogli wypowiedzieć nawet słowa, kiedy ujrzeli te przedziwne stworzenia. Jedynie mężczyzna nie był zaskoczony tym wszystkim. Uśmiechnął się błogo, podchodząc do największego kryształu, który lśnił na środku podłogi.
- Widzą panowie... To jest tym, o czym panom opowiadałem - powiedział, zaraz po tym gładząc czule minerał, jakby był mu najdroższym serca skarbem. - Te istoty pochodzą z tego świata, jednak bardziej przypominają te z Cor... Ach, piękne Cor! Niegdyś tętniące życiem, jednak dzisiaj... Ono obumarło! Rozumiecie, co to znaczy utracić swój dom? Utracić bliskich! To właśnie dlatego powstał ten projekt, który miał za zadanie sprowadzić do odpowiedniego świata JĄ.
Nagle światło oślepiło naukowców. Byli w stanie ujrzeć jedynie zarys sylwetki wyłaniającej się jakby z wnętrza kryształu. Już po chwili jednak blask ugasł, a oni przyglądali się leżącej na podłodze, nagiej kobiecie. Jeden z naukowców od razu zareagował, nie myśląc zbyt wiele, bowiem z natury był dżentelmenem, pozbył się ciepłej kurtki i okrył nią ramiona damy.
Jej błękitne oczy od razu zauważyły go i obdarzyły śnieżnobiałym uśmiechem na znak wdzięczności. Pełne, prawie krwiste usta stanowiły niesamowity kontrast dla marmurowej i zdrowej cery. Długie, lśniące i ciemne niczym noc włosy okalały jej drobne ciało. Ramiona, piersi, nogi... Miękko lądowały na ziemi.
- To, moi drodzy, jest nadzieja Cor... Pani, proszę. Pozwól, że pomogę ci przejąć ten świat - powiedział mężczyzna, kłaniając się kobiecie i chwilę po tym pomagając jej wstać. Ta powolnym krokiem podeszła do każdego z naukowców, uważnie im się przyglądając.
- Jesteście naprawdę wspaniali... Nawet nie wiecie, ile wam zawdzięczam! W końcu gdyby nie wy, nigdy bym nie została uwolniona - mówiła tajemnicza kobieta. - Nazywam się Mary. Będę na tyle łaskawa, aby zamordować was już w tym momencie, żebyście nie musieli cierpieć później - powiedziała i zaledwie kiwnęła dłonią, a błękitno-zielone barwy kryształów zostały oblane szkarłatną krwią.
~*~
Rządy Mary rozpoczęły się nagle, i jak każdego dyktatora, nie spotkały się z wielką aprobatą. Zarówno rząd Irlandii zaczął się sprzeciwiać tajemniczej przybyszce, jak i w późniejszym czasie coraz większa część świata. Mary niestety miała przewagę w postaci tajemniczej mocy, a dodatkowo przez stworzony portal sprowadziła pozostałych mieszkańców swej krainy, którzy przeżyli.
Tak naprawdę minęło mniej niż dziesięć lat, kiedy opór rasy ludzkiej został stłamszony... A przynajmniej ten jawny. Jak wiadomo z całej historii świata, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie opierał się niepożądanym rządom obcych.
Właśnie w taki sposób zaczęła powstawać tajemnicza organizacja o nazwie HERIDA. Zwykli ludzie zaczęli budować swą bazę w górze Ben Bulben, która istniała nad tajemną jaskinią z kryształami. Chcieli móc dokładnie przebadać to miejsce, ale również i mieć schronienie przed Mary. Nie mieli żadnej pewności, jednak przeczuwali, że tak ważnego miejsca, dyktatorka nie zniszczy, więc będą mogli czuć się chociaż w niewielkiej części bezpiecznie. Do roku 2028 nie pomylili się, jednak co będzie dalej?
Mimo, że z Mary podświadomie wypływała moc, która zniekształcała florę i faunę na podobieństwo tych z Cor, nie miało to większego wpływu na technologie. Kobieta nawet nie oponowała przed tym, aby ludzie pod jej rządami się rozwijali. Miasto w bardzo krótkim czasie stało się miejscowością, w której technologia odgrywała ważną rolę. Nowocześniejsze techniki rybackie, budowanie wielu elektrowni wiatrowych. Dużą wagę dla rozwoju miało kształtowanie się HERIDY. Na przestrzeni lat powstały również dwie inne organizacje. ALAS oraz IRA. Mary przez wszystkie lata swego panowania wydawała się nie przejmować spiskującymi ludźmi. Była na tyle łaskawa, aby pozwolić im żyć w Sligo razem z istotami z Cor! Ci nie zawsze potrafili się odpowiednio porozumieć, więc nie było wcale dziwnym, że zaczęły powstawać dzielnice, w których mieszkańcami byli pochodzący z Cor, bądź ludzie.
Istnymi wyrzutkami stali się genetycznie zmutowani przez moc... Jednak w erze szerzenia tolerancji, dzisiaj już nie muszą się martwić w tak wielkim stopniu atakami na ich osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://dualvicis.forumpolish.com
 
Fabuła
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Fabuła
» Fabuła (Realia)
» Cytaty z fabuły
» Fabuła - Projekt Złoty Sfinks

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: 
Kompendium Wiedzy
-
Skocz do:  
Partnerzy







BlackButlerHunterxHunter PBFStrefa Forumowych RPGSnM: Naruto PBFUpadli