IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Savius

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Dagor
Baśniopisarz

avatar

Posty : 16
Data przyłączenia : 29/11/2014

PisanieTemat: Savius   Pon Gru 01, 2014 7:46 pm

Savius
--------------

Data urodzenia: 08.10.1998
Rasa: Postać Specjalna
Pochodzenie: Został "stworzony" w irlandzkim mieście Sligo
Ranga: Baśniopisarz

--------------
Z wyglądu przypomina zwykłego, pospolitego chłopaka, mimo że jest dość wyjątkową istotą. Niezbyt wyróżnia się w tłumie ludzi i często z tego korzysta. Jego kruczoczarne, może nieco rozczochrane włosy rytmicznie powiewają na wietrze i doskonale uzupełniają się z czarnymi jak węgiel oczyma, w których widać całą głębie jego przesiąkniętej cienistą mocą duszy. Od samego początku miał słabość do ciemnych barw, dlatego też jest to chyba główny odcień ekwipunku w jakim można go zobaczyć, choć można zaryzykować twierdzenie "jedyny". Twarz ma wdzięczną i pomimo wieku, nieskalaną związanymi z przemijającym czasem wadami. Proces starzenia się nie dotyka go właściwie wcale, wyglądał tak od zawsze, no a przynajmniej od kiedy pamięta. Ma w miarę jasną karnację i stara się unikać uciążliwych, słonecznych promieni, które bardzo często irytują go niezmiernie. Jest szczupłą osobą, czasami spotykał się z terminem "wychudzoną", ale trudno było uznać to za racjonalne określenie. Mimo, że nie straszy posturą, stara się utrzymać dobrą formę fizyczną, co z jego stylem życia nie jest zbyt trudne, no może trochę. Najczęściej nosi płaszcz dosięgający gdzieś do kostek z kilkoma fikuśnymi dodatkami, koniecznie czarny. Następnie najzwyklejszą, bawełnianą koszulkę, oczywiście czarną. Idąc dalej, spodnie-zgadnijcie kolor-czarnej barwy, które muszą być wygodne i nie ograniczać jego ruchów. Przy pasie nosi niewyróżniający się szczególnie notatnik, przyczepiony do spodni niewielkim acz mocnym łańcuszkiem. Niektórzy postrzegają to jako zwyczajną ozdobę, jednak sam Savius bardzo często z niego korzysta, więc nie jest to pierwsza lepsza książeczka dodana do jego wizerunku. Dobierając to wszystko kieruje się przede wszystkim swobodą i nie ukrywając walorami estetycznymi. Zawsze uważał, że trzeba umieć pokazać się w towarzystwie, jako że wygląd jest pierwszą rzeczą na którą pospolicie obywatele zwracają uwagę. Jednak nie chciał nazbyt odbiegać od trendów wśród społeczeństwa, co prawda średnio mu to wychodzi. Można uznać, że ma swój własny, odrębny styl, a mimo to ciągle wmawia sobie, że tak nie jest. Jego sposobowi poruszania się towarzyszy niezwykła elegancja, opanowanie i gracja. Zresztą, zazwyczaj zachowuje stoicki spokój i w miarę pozytywne nastawienie, choć połyskujący na jego twarzy uśmiech, nie zawsze jest tego dowodem.
--------------
Jego historia zaczęła się niepozornie. W roku 1998, niebywale duża moc zgromadzona na obrzeżach pięknego, irlandzkiego miasteczka Sligo ożyła i przybrała cielesną postać chłopca o kruczoczarnych włosach. Nowa forma była dla niego wielkim brzemieniem, którego początkowo nie potrafił udźwignąć. Kilka chwil zajęło przyzwyczajenie się do panujących warunków. Podstawowe czynności mające na celu utrzymać organizm przy życiu przychodziły z trudem, wszystkiemu towarzyszył ból niemalże nie do wytrzymania. Emocje, świadomość, różnorodność nowych odczuć sprawiły, że młodzieniec po kilku minutach stracił przytomność. Wybudził się dopiero następnego dnia, kiedy to zimne krople deszczu zaczęły spadać na jego nagie ciało. Jednak teraz, o wiele lepiej radził sobie z wcześniejszymi kłopotami. Utrzymanie się na nogach nie było już tak uciążliwe. Szybko również zaczął chodzić i zachowywać się najzwyczajniej w świecie, ludzko. Doskwierał mu chłód, przenikający jego niczym nie okrytą skórę. Mogło to się zdawać dziwne, ale już wtedy znał podstawowe zachowania osobników rasy ludzkiej, do których to zarówno fizycznie jak i psychicznie był najbardziej "podobny". Wolnym krokiem zaczął iść w przypadkowo obrany kierunku, kiedy to zauważył porzucony płaszcz, a raczej to co z niego zostało. Szybko zarzucił na siebie poszarpany materiał i kontynuował wędrówkę. Niedługo potem udało mu się dotrzeć do budynków mieszkalnych, wtedy to po raz pierwszy zakosztował ludzkiej dobroci. Sędziwa staruszka widząc pół-nagiego chłopaka, zlitowała się i niemalże natychmiast zaprosiła go do siebie, nakarmiła, napoiła i podarowała sporą sumkę na ubrania. Czyż to nie najwyższy akt miłosierdzia? Już nigdy więcej nie doznał tak wiele życzliwości jak tego pamiętnego dnia. Po zakupie stosownego stroju zaczął pomagać innym w każdy możliwy sposób, poszukując motywów, którymi kierują się wszelakie istoty. Pewnego razu, wracając do opuszczonego domu służącego mu za mieszkanie, napotkał zagubioną dziewczynkę. Bez wahania doń podbiegł, jednak ona przestraszyła się i rozpłakał na oczach czarnowłosego. Zaskoczony, przytulił ją do siebie, nie mają najmniejszego pojęcia co zrobić w takiej sytuacji. Zabrał płaczące dziecię do miasta w poszukiwaniu rodziców i mimo, że początkowo stawiała opór, pozwoliła się prowadzić. Po kilku godzinach wnikliwego przepytywania mieszkańców, udało się dowiedzieć gdzie znajdują się jej opiekunowie. Gdy udał się do wyznaczonego domu, naprzeciw wyszli mu rodzice małolata, niemalże zatulając go na śmierć. Czuł się nieco nieswojo, ale przyjemnie. Rzucił rodzinie ciepły uśmiech na pożegnanie i zaczął odchodzić. Zdziwienie wymalowało się na jego twarzy, kiedy to dziewczynka podbiegła do niego i przyciskając się do brzucha cienistookiego, niewyraźnie wypowiedziała słowo "saviour" (ang. zbawiciel). Speszony odprowadził dziewczę rodzicielom. Biorąc sobie to słowo do serca, przekształcił je w Savius i od tamtego czasu tak zaczął się przedstawiać.

Przez następne pięć lat ciężko trenował w zaciszu opuszczonego domu i poświęcając się poznawaniu natury rozumnych istot, włożył w to całego siebie. Był to jego jedyny cel. W drodze ku jego spełnieniu zaczął badać czym jest śmierć, przyciągała go do siebie. Stał się najemnikiem "wykonującym" zlecenia wszelakiej maści burżuazji, najczęściej w najmniej zadowalający ich sposób. Wykorzystując swój spryt, wielokrotnie ukartowywał zdarzenia tak, aby wykorzystać sytuację do własnych celów. Zaczął zatracać się w tym pełnym okrucieństwa świecie. Szybko "zarobił" pieniądze i kazał wykuć specyficzny, chmurny jak noc mieczy z którym od tamtego czasu nigdy się nie rozstaje. Kilka godzin dziennie poświęcał na doskonalenie techniki walki bronią białą i chociaż z wielką chęcią na tym by poprzestał, doskonalił również umiejętności strzeleckie. Był świadomy, że samym mieczem nie będzie w stanie wygrać z przeciwnikiem dystansowym, dlatego też zaczął używać karabinu snajperskiego, żeby chociaż tym sposobem zlikwidować swoją słabość. Nikt nie wiedział dlaczego, ale nigdy nie zabijał swojej ofiary, a mimo to wśród współpracowników zawsze nazywany był "Aniołem Śmierci". Wykorzystywał specjalnie wykonane naboje paraliżujące po to by tylko upozorować morderstwo. Kolejne lata mijały, a on wciąż pozostawał bez odpowiedzi na dręczące go pytania. Dlaczego ludzi cierpią, a zarazem sprawiają by innym doskwierał ból? Dlaczego? Dlaczego?! Ciągle chodziło mu to po głowie. Wreszcie porzucił swój fach i zaczął szukać innych sposobów, bacznie przyglądając się wszystkim zdarzeniom w tym wspaniałym świecie pełnym tolerancji...
--------------
Z charakteru jest średnio przystępną osobą, nigdy nie mówił zbyt wiele, wolał by to inni opowiadali mu o sobie. Jego cele wielokrotnie dziwiły się, że ich oprawca bez większego poruszenia, a nawet z uśmiechem na twarzy wysłuchuje ich historii i błagania, cóż, nie zawsze zachowywał się stosownie do sytuacji. Żadna opowiastka nie umykała jego uwadze, starał się również zrozumieć zachowania istot które spotyka. Ciekawość jest idealnym uzasadnieniem wszystkich czynów, jakich dopuścił się przez cały okres swej egzystencji. Bardzo szybko okazało się, że jego początkowa koncepcja świata, jak mu się zdawało-idealnego- nie odzwierciedla jego realnego oblicza. Dzisiaj już wie, że owe uniwersum nigdy nie zasługiwało na miano raju. Tak ogromna ilość cierpienia, wszechobecna śmierć, kradzieże, gwałty, napady rabunkowe i tak by można było wymieniać godzinami, tylko utwierdzały go w nowym przekonaniu. Wielokrotnie próbował wykształcić w sobie bezuczuciowość, jednak napotykał liczne przeszkody. Dlatego pod twardą skorupą towarzyszącej mu oziębłości wciąż skrywa ciepło, które jeśli tylko zechce jest w stanie podarować każdemu, choćby w pospolitym uśmiechu. Nie warto jednak liczyć na zbyt wiele. Choć zdarzały się wyjątki. Jeśli jakaś persona dostatecznie go zafascynuje, potrafi wykrzesać z siebie wiele pozytywnych emocji, poza tym ma słabość do kobiet, dlatego w stosunku do nich zawsze zachowuje się nieco przychylniej. Nienawidzi osób które nie szanują jego zdania i nie toleruje wywyższania się przez innych. Lecz sam niekoniecznie stosuje się do własnych kryteriów. Niezwykle drobiazgowo i osobiście podchodzi do każdej sprawy, mimo że w większości nie mają wpływu na jego życie. Ma dość odmienny stosunek do polityki i mimo, że nie ma zamiaru się w nią mieszać, przyciąga go i fascynuje. Dziwi go dlaczego ludzi podporządkowują się wyższej władzy, to przecież wielkie ograniczenie, a czy nie zostaliśmy stworzeni by łamać takowe bariery? Nigdy nie uznaje żadnych rozkazów, a wszelkie decyzje podejmuje osobiście. Podoba mu się kiedy ktoś potrafi się zachować, jest zdyscyplinowany, jednak gardzi każdym kto nie myśli jak osobna jednostka i zamiast brać na barki całą odpowiedzialność za swe czyny (wspominałem, że nie zawsze sam się do tego stosuje?), usprawiedliwia się. Chciałby czerpać radość ze wszystkiego co robi, bez wyjątków. Wierzy, że znajdzie kogoś, kto ponownie zmieni jego światopogląd, dlatego mimo sporych możliwości, nie chce korzystać w pełni ze swej mocy. Bardzo polubił naukę sztuki posługiwania się mieczem, dlatego stał się on jego ulubioną bronią.
--------------
Moce:

Nekromancja: Jest to podstawowa sztuka jaką włada młodzieniec. Jego talent umacniał się z każdą chwilą obcowania ze śmiercią, był wręcz od niej uzależniony. Mało kto jest świadomy jak wielką cenę trzeba zapłacić żeby ponownie zaszczepić ziarnko życia w fizycznej formie. Ożywienie dzieli się na trzy typy:

1. Całkowite- Umożliwia przywrócenie do życia każdej istoty wraz z jej wspomnieniami i pełną świadomością, bez jakichkolwiek negatywnych efektów.

*Wymagania: Ogromna ilość czasu. Dusza istoty tej samej rasy, pobrana w odstępie czasowym mniejszym niż jedna doba. Ciało zmarłego, bądź jego większy fragment (Od tego czynnika zależy długość procesu).

2.Połowiczne- Umożliwia przywrócenie do życia każdej istoty wraz z jej wspomnieniami i zazwyczaj pełną świadomością, jednak szansa powodzenia wynosi około 50% i występuję możliwość pojawienia się negatywnych efektów np. utraty części wspomnień, amnezji itp.

*Wymagania: Dusza istoty tej samej rasy. Ciało zmarłego, bądź jakikolwiek jego fragment, czasem wystarcza przedmiot ściśle związany z denatem.

3.Animacja zwłok- Umożliwia przywrócenie do życia każdej istoty bez zachowania jej wspomnień czy też świadomości. Zmarłego poddanego temu procesowi nazywa się ożywieńcem. Jest on poddany woli nekromanty i nie może podejmować własnych decyzji, nie wliczając instynktownej żądzy krwi. Animowane zwłoki można poddać każdemu z wyższych procesów ożywienia.

*Wymagania: Dusza (nekromanta może animować zwłoki bez wykorzystania duszy, jednak wtedy niemożliwe jest poddanie ich ponownemu procesowi ożywienia) i szczątki w dobrym stanie.

Żniwiarz Dusz: Pozwala na wykradnięcie duszy ze świeżych zwłok lub ciała konającego (jeśli właściciel wyrazi zgodę, również z pełni sprawnego ciała). Warto zaznaczyć, że jest to bolesny proces, jednak nie zawsze kończy się natychmiastową śmiercią ofiary. Czasem pusta powłoka może jeszcze chwilowo poczuć niewyobrażalne poczucie pustki i bezradności brakiem czegoś tak ważnego...

Umiejętności:
Kunszt miecza: Dzięki wieloletniemu treningowi bardzo dobrze opanował walkę jednoręcznym mieczem, jednak pozbawiony swojego oręża nie jest w stanie zdziałać zbyt wiele na krótkim i średnim dystansie. Żywi również niechęć do jakiejkolwiek innej broni niż jego własna, dlatego nawet jeśli podrzucisz mu ją pod nos, raczej z niej nie skorzysta.

Sokole oko: Jako zaprawiony w bojach użytkownik karabinu snajperskiego, bez większych trudności radzi sobie z trafieniem poruszających się ze średnią prędkością obiektów, nawet jeśli oddalone są na duży dystans. Używa jednak tylko nabojów paraliżujących, które nie powodują żadnych poważnych obrażeń, a jedynie na jakiś czas unieruchamiają cel.

Obrona ostateczna: Jego wykonany z niezwykle wytrzymałego tworzywa miecz jest wyjątkową bronią, do której cienistooki bardzo się przyzwyczaiły, dlatego jest w stanie rozciąć/zablokować nawet pędzący pocisk. Jednak musi znajdować się na dystansie nie mniejszym niż 500 (w przypadku snajpera 1000) metrów od strzelającego. Poza tym, szybkostrzelne bronie z łatwością ignorują ten walor obronny, gdyż nikt nie jest w stanie tak szybko wymachiwać mieczem, nawet największy mistrz. Jako, że jest to bardzo wymagający manewr, znacząco zmniejsza jego zwinność i zdolności ofensywne przez okres dwóch postów. (Umiejętność możliwa do wykorzystania raz na 3 posty)

Krótkodystansowiec: Sprawnie porusza się na krótkim dystansie, jednak bardzo szybko się męczy kiedy wda się w długi pościg.
--------------
Ciekawostki:
*Uwielbia kawę, czarną kawę...
*Wyprodukowano dla niego specjalne pociski paraliżujące w liczbie trzydziestu, jednak podobno pozostało ich już zaledwie dwadzieścia.
*Mimo, że przyzwyczaił się do zjawiska śmierci, jest mało przychylny do jej zadawania.
*Nigdy nie traci nadziei w pozytywne zakończenie.
*Nade wszystko woli działać z ukrycia niż pchać się w sam środek wojny domowej...
*Jest zbyt miły jak na osobę jego pokroju, zdecydowanie zbyt miły...
*Nie rozumie osób które ubierają się w stroje o jaskrawych kolorach, przecież to takie... dziwne.
*Uwielbia zwierzęta i cały świat natury.
*Chciałby by ten świat wyglądał zupełnie inaczej, jednak obawia się, że to niemożliwe.
*Przyzwyczaił się do jedzenia zdrowych dań i stołowania gdzieś na mieście, z czego można wywnioskować, że o gotowaniu nie ma zielonego pojęcia.
*W towarzystwie dziewczyny uśmiech niemalże nie schodzi mu z twarzy.
*Uwielbia określenie "Anioł Śmierci", jednak uznaje, iż wcale do niego nie pasuje.
*Wolałby być dawcą życia bez konieczności uśmiercania kogokolwiek, dlatego niechętnie korzysta ze swojej mocy.
*Nikt w to nie wierzy, ale naprawdę łatwo się wzrusza, tylko po prostu nie chce okazywać słabości.


Ostatnio zmieniony przez Dagor dnia Wto Gru 02, 2014 3:18 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skaza
Zwiadowca

avatar

Posty : 19
Data przyłączenia : 19/02/2014

PisanieTemat: Re: Savius   Pon Gru 01, 2014 9:05 pm

To było najdziwniejsze sprawdzanie Karty w moim życiu. Co więcej, to nie ma nic wspólnego z samą kartą. Ale przejdźmy do rzeczy. Sama treść karty jest ciekawa, przyjemnie się czytało. Jestem w stanie pójść ci na rękę z mocami i umiejętnościami, ale sam rozumiesz, że są one dosyć potężne, więc proszę, abyś nie szarżował z nimi na fabule. Umówmy się, że tych mocy możesz używać raz w czasie jednej sesji fabularnej, bo niosą one naprawdę poważne konsekwencje.
Co do wykonania, mógłbym być czepialskim adminem i pomarudzić o kilka literówek czy powtórzeń, ale... No niech ci będzie no, niech stracę. Potworem nie jestem, a i zbyt wiele tego nie ma, więc twoje grzechy zostaną ci wybaczone. Zmykaj na fabułę, zanim się rozmyślę. Akceptuję i życzę miłej gry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Savius
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postaciowo :: 
Karty Postaci
 :: Postaci Specjalne
-
Skocz do:  
Partnerzy







BlackButlerHunterxHunter PBFStrefa Forumowych RPGSnM: Naruto PBFUpadli