IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Galeria handlowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Erin
Zamachowiec

avatar

Posty : 10
Data przyłączenia : 29/11/2014

PisanieTemat: Galeria handlowa   Nie Lis 30, 2014 4:09 pm

Jeden z większych budynków w okolicach głównego rynku, odnowiony i mieszczący w sobie popularną galerię handlową. Wizualnie wpisuje się w standardy otoczenia - wzniesiony z czerwonej cegły, zabytkowy, pełnił na przestrzeni czasu rozmaite funkcje, łącznie z budynkiem użyteczności publicznej. Zawłaszczony przez przeróżne sklepiki, butiki, kawiarenki, stanowi obecnie jedno z ulubionych miejsc gromadzenia się lokalnej ludności. Kupić można tu prawie wszystko, zaczynając od butów, biżuterii, drobiazgów, a na nowym komputerze kończąc. Jeżeli nie przeszkadza komuś podobne zbiorowisko istot żywych, to z pewnością chętnie spędzi czas nad ciastem, kawą lub herbatą. Na którymś z wyższych pięter znajduje się również niewielkie kino i księgarnia. Odpowiednio oznaczone drogi ewakuacyjne, nowoczesny monitoring i ochrona zapewniają kupującym poczucie bezpieczeństwa. Przed galerią znajdują się ławki i zadbana fontanna, do której ludzie od czasu do czasu wrzucają monety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erin
Zamachowiec

avatar

Posty : 10
Data przyłączenia : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Nie Lis 30, 2014 4:11 pm

__________
09:59
__________

Odliczanie trwało. Erin wyszła z galerii pod rękę z jednym ze współpracowników. Minęła grupę roześmianej młodzieży i rodzinę z dwójką dzieci, z których jedno zawzięcie ciągnęło rodziców za sobą. Spojrzenie szarych oczu przez chwilę śledziło dziewczynkę, z przejęciem tłumaczącą coś dorosłym. Słowa niknęły w zgiełku i przez kilka sekund Arystokratka cieszyła się, że nie słyszy jej głosu. Przywołała na twarz delikatny, zauważalny uśmiech i żartobliwie odpowiedziała na pytanie towarzysza - a przynajmniej tak by to odebrał dowolny obserwator. Przytuliła się na pożegnanie, odwróciła i ruszyła w kierunku jednej ze stojących przy galerii ławek, pozwalając mężczyźnie odejść swoją drogą. Mijały kolejne sekundy. Usiadła na ławce i wyjęła z torebki eleganckie pudełeczko z biżuterią, bawiąc się nim zupełnie bezrefleksyjnie. Czekała. Po chwili miała w rękach tylko srebrny łańcuszek i zawieszone na nim świecidełko - dopiero teraz dokładniej przyjrzała się zawieszce. Wisiorek był srebrny, ładnie wykonany i nie rzucał się w oczy. Niewielkie, proste serduszko. O czym myślała, siedząc pod galerią? Wbrew pozorom, o niczym konkretnym. Nie mogła się oddalić, jej misja jeszcze trwała. Dziewczyna w skupieniu utrzymywała iluzję skrywającą trzy przemyślnie ukryte ładunki wybuchowe, w rozmieszczeniu których - i przede wszystkim, oszukaniu kamer - udział miał jeden z jej kompanów. Nawet bez iluzji znalezienie ich byłoby wyzwaniem, ale musiała mieć pewność. Była prawdopodobnie jedyną przedstawicielką IRY pozostałą w okolicy. Zawsze istniała możliwość, że ktoś ma ją na oku, ale w kwestii odwrotu zmuszona będzie polegać na własnych siłach. Nic nowego. Rozkazy były jasne i nie zostawiały wielkiego pola do domysłów. Zagryzła wargi i nieco niecierpliwie, ale nadal dyskretnie spojrzała na zegarek. Tak naprawdę chciała już mieć to wszystko za sobą... Ale na rezygnację od lat było już za późno, nie wchodziła w grę. Nie mogła teraz pozwolić sobie na partactwo.

__________
07:34
__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bastard
Instruktor

avatar

Posty : 96
Data przyłączenia : 11/02/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Nie Lis 30, 2014 4:29 pm

A zapowiadał się taki piękny dzień, w którym niczego konkretnego nie trza byłoby robić... Ale niestety! Tak w ogóle nie było! Zaledwie dwadzieścia minut przed przybyciem do galerii, hakerzy włamali się do bazy IRY, w której ci nieumyślnie zawarli informację dotyczące tematu dzisiejszego zamachu. Nie było nic konkretnego, jedynie zdjęcia trzech członków organizacji, miejsce wraz z godziną. To czasami irytowało, że te istoty z Cor notorycznie zmieniały zabezpieczenia danych, w których praktycznie nie było żadnych treściwszych informacji.
Wszedł zrezygnowany do galerii, rozglądając się. Oddział policjantów już zabrał się za ewakuację ludności, a Darayowi szybko rzuciła się w oczy dziewczyna, którą zapamiętał ze zdjęcia. Najwidoczniej jeszcze nie zorientowała się, że coś się dzieje w tym budynku.
Zdjął Poprawił mankiety munduru, podchodząc od tyłu do panienki. Wyjął bez wahania legitymację organizacji, uśmiechając się do panienki.
- HERIDA, proszę o dokumenty - powiedział, zastanawiając się, kim dokładnie jest ta dziewczyna. Raczej chodziło o jej rasę. Czasami irytowało, że nie dało się odróżnić tych istot... A tak w ogóle to dlaczego zwiadowca ma pomagać policji?! On powinien siedzieć i szkolić kadetów! Chociaż fakt faktem, akurat ci mieli przerwę, a on był pod ręką. Czasami naprawdę nie rozumiał ludzi w centrali.
Popatrzył na dziewczynę, drugą ręką sięgając po pistolet i przykładając go do jej pleców. - Jak się nazywasz i gdzie są ładunki wybuchowe? - zapytał, mrużąc oczy. Jeżeli ta kobieta była istotą z Cor, nie miał nawet zamiaru darować jej życia. No chyba, że grzecznie przerwą akcję i oszczędzą sobie niszczenia budynku. No i policjanci całkiem szybko uporali się z ewakuacją. Już część osób opuściło to miejsce.
Czyli chyba do tego był im potrzebny zwiadowca... Musiał odwalić tę najczarniejszą robotę związaną z wykończeniem ludzi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://dualvicis.forumpolish.com
Erin
Zamachowiec

avatar

Posty : 10
Data przyłączenia : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Nie Lis 30, 2014 5:25 pm

Że coś poszło źle zdała sobie sprawę stosunkowo szybko - i przeszła nad tym do porządku dziennego zanim jeszcze oficer HERIDY zaczął swoją przemowę. Ot, zdarza się. Braku opanowania czy niezdolności do zachowania zimnej krwi nikt jeszcze jej nie zarzucił, choć chyba faktycznie zaczynało się w ich działaniach pojawiać coraz więcej rutyny. A rutyna to przecież prosta droga do grobu - nie wzięła pod uwagę, że komuś przyjdzie do głowy umieszczenie jakiekolwiek informacji w bazie danych. Zdjęcia? Godziny ataku? Rysopis? Gdyby coś takiego doszło do jej uszu, prawdopodobnie na miejscu uśmierciłaby winowajcę. Ale cóż zrobić, w końcu nie była człowiekiem. Im mniej wiesz, tym dłużej żyjesz nie koniecznie było tu kluczową zasadą. Co prawda uśmiechu na twarzy człowieka dostrzec nie mogła, skoro podszedł od tyłu, ale daleko jej było do paniki... Albo znudzonej pewności siebie, z którą do niej podszedł.
- HERIDA? - odwróciła się nieznacznie, starając się dostrzec rozmówcę - oczywiście, już podaję - odpowiedziała. Skoro zbliżył się od tyłu, to nie miał okazji uważnie się jej przyjrzeć, więc buźka, którą zobaczył nie miała prawa zgadzać się ze zdjęciem. Zielone oczy, piegi, większy nos i różnica w rysach twarzy. Kolejna drobna, choć wiarygodna iluzja. Drgnęły jej ręce, gdy wyczuła przy swoich plecach pistolet i było to zauważalne, gdy niepewnie sięgnęła w kierunku torebki, odpowiadając przy tym na postawione pytania.
- Alice Doyle, dziennikarka. W torbie jest moja legitymacja prasowa - odpowiedziała prawie pewnym głosem, jednocześnie spozierając zielonym okiem na człowieka. Niedługo będzie musiała zrezygnować z jakiś iluzji, teraz jednak wystarczyło jej uwagi, by we wnętrzu torby pojawiła się wspomniana dokumentacja. Był to wierny duplikat dokumentu, który jakiś czas temu miała okazję oglądać, a wynikało z niego, że wspomniana Alice ma 27 lat, pochodzi z  Limerick i urodziła się jedenastego września 2001 roku. Człowiek, pracujący w jednym z niezbyt popularnych tygodników dla kobiet. Liczyła, że kupi jej to trochę czasu, choć nie była to nadzieja zbyt wielka. Zdjęcie odpowiadało jej obecnemu wyglądowi, a wspomniana Alice istniała, gdyby mieli zamiar szukać jakiś artykułów.
- Możesz... - przerwała na chwilę, uważniej spojrzała na mężczyznę - może pan zabrać ten pistolet? Chcę wiedzieć, o co dokładnie chodzi - a w domyśle "to nie przysporzy wam popularności" maskujące bliską panikę. Dziennikareczka odzyskiwała rezon i za chwilę zacznie pytać o ładunki. Erin starała się zyskać na czasie i wybrnąć z nieprzyjemnej sytuacji. Mogło się to potoczyć w różny sposób. Brzmiała wiarygodnie, doszukanie się w jej słowach kłamstwa graniczyło z niemożliwością, a zdenerwowanie wypadało realistycznie - każdy by się denerwował z pistoletem przy plecach. Zależnie od tego, co zrobi człowiek z HERIDY, Arystokratka podejmie działanie. W najgorszym wypadku ucieknie się do czegoś poważniejszego niż iluzje - choć dokument powinien przetrzymać kontrolę.

__________
05:48
__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bastard
Instruktor

avatar

Posty : 96
Data przyłączenia : 11/02/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Nie Lis 30, 2014 5:51 pm

Od razu zauważył coś, co mu nie pasowało. Wzrok miał dobry, więc widoczność piegów na jasnej twarzy dziewczyny, od razu włączyła w jego głowie alarm. Wiedział, że lepiej zaufać swoim oczom i wszystko uważnie obserwować. Tak, właśnie dlatego ta niewielka część wizerunku kobiety, której wcześniej nie dostrzegł, od razu podpowiadała mu, że to wszystko jest kłamstwem. Jednak jaką miał pewność czy chociażby dowód?
- Proszę o jej wyjęcie - powiedział chłodno, a jego twarz wyrażała obojętność. Nie będzie grzebał w cudzej torebce, no bez przesady! - Niestety, nie mogę zabrać broni z pani pleców. Jest pani podejrzana o udział w zamachu na ten budynek. Ma pani tak naprawdę trzy wyjścia. Udać się ze mną do odpowiedniego miejsca na przesłuchanie albo wyjawić prawdę w tym momencie - powiedział, jakby całkowicie zapomniał o ostatnim z wyborów.
Przeszedł na wprost kobiety, ani na moment nie przestając celować w nią bronią. Nie, żeby odczuwał cokolwiek w tym momencie. Bardzo chętnie pociągnąłby za spust, jeżeli to faktycznie nie jest człowiek. Ale niestety, pierw musiał zadbać o to, gdzie znajdują się ładunki wybuchowe i usunąć je. Chociaż to drugie nie należało już do jego zadań, a do tej grupki antyterrorystów, którzy znajdowali się przed budynkiem i czekali tylko na odpowiedni sygnał.
- Trzecia opcja nie jest zbyt przyjemna, więc odradzam ją pani. Jeżeli użyjesz jakichkolwiek sztuczek lub zechcesz się obronić, mam przyzwolenie na użycie wobec ciebie przemocy. Zresztą... To nawet moja praca, abym wobec podobnych tobie używał przemocy - mówił, nie przyjmując nawet do wiadomości, żeby kobieta była kimś zupełnie innym niż jedną z istot z Cor! Nie było to możliwe. Ufał swoim przeczuciom, a te właśnie o tym mówiły. Chociaż nie miał aktualnie dowodów, nie mógł również tego wykluczyć w stu procentach.
Sprawdził spokojnie wszystko i dopiero teraz dokładniej przyjrzał jej się. Czy on jej przypadkiem już nie... Tak, był przekonany, że ją widział. W momencie, w którym jechali do galerii, kobieta podobna do tej dziewczyny biegła za kimś, widocznie zaaferowana. Zupełnie jak dziennikarka.
- Zarzut podłożenia ładunków wybuchowych w miejscu publicznym, umotywowanym prawdopodobnym atakiem na tle rasowym. Drugim zarzutem jest podszywanie się pod Alice Doyle; kobietę, która niespełna dwadzieścia minut temu biegła za znaną panią polityk, aby uzyskać najnowsze informacje do gazety - powiedział, składając fakty. Tak, jeżeli tamta kobieta na jezdni była faktycznie dziennikarką, jej zachowanie byłoby wytłumaczone.
Wpatrywał się w nią wzrokiem, który jasno mówił o tym, że nie da się nabrać na jej sztuczki. Chociaż nie wiedział, kiedy kłamała, mógł z łatwością ją zabić i mieć wszystko z głowy, mówiąc, że ta zaczynała się rzucać lub była niebezpieczna dla otoczenia i to było najodpowiedniejsze z jego reakcji.
Osobiście wolałby już opuścić galerię i udać się w przyjemniejsze miejsce. Może do swojego mieszkania? Tak, to byłoby dobrym pomysłem. Musiał również zadzwonić do Skazy i dopytać się, co u niego. W końcu był pod jego opieką...
- Bluźniercza Arystokratka? - zapytał, przypominając sobie główne informacje na temat z każdej rasy. Ta wiedza czasami była naprawdę przydatna.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://dualvicis.forumpolish.com
Erin
Zamachowiec

avatar

Posty : 10
Data przyłączenia : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Nie Lis 30, 2014 6:49 pm

No cóż, ten dzień po prostu nie był dla niej szczęśliwy. Tyle ciekawych zbiegów okoliczności! Nie uchodziło wątpliwości, że popełniła błąd - choćby próbując grać na czas przy tym tutaj człowieku. Bez żalu porzuciła przybraną pozę, w nieco teatralnym geście podnosząc ręce od góry - z dokumentem wyjętym z torebki, który koniec końców nie okazał się potrzebny. Upuściła go, zaprzestając podtrzymywania iluzji, zniknął więc jakoś w połowie drogi na ziemię.
- Zgadza się, Bluźniercza Arystokratka - potwierdziła wypowiedź rozmówcy, z własnej inicjatywy dodając jeszcze trzy słowa - niestety, bez dokumentów. Chyba nie było powodu, żeby dalej kłamać. Albo strzeli już teraz, którą to ewentualność Erin uznawała za bardzo prawdopodobną, albo wstrzyma się do momentu, gdy ładunek wybuchnie. A czasu z każdą chwilą było mniej.
- Bardzo poważne zarzuty. HERIDA... - zawiesiła na chwilę głos - radyklana ludzka organizacja. Zwiadowca? Z ciekawości pytam - co, jakby nie spojrzeć, było przecież prawdopodobne. Nie liczyła na odpowiedź, pewnie i tak jej nie otrzyma. Ciekawość bestyjki została częściowo zaspokojona przy uprzedniej obserwacji. Nie mogło być tak, by IRA nie miała żadnych informacji na temat swoich wrogów, a ten tutaj z przynależnością nie tajniaczył się nawet przez chwilę. Przez kilka sekund przeszukiwała pamięć pod kątem znanych jej nazwisk, aż znalazła właściwe. Czyżby O'Sillow? Daray O'Sillow... Pewności nie miała, a blef nie wydawał się sensowną opcją. Dziewczyna była spokojna, nie wykonała żadnych gwałtownych ruchów. Czekała. Ręce w oczywisty sposób niewinne, nieznacznie uniesione. Wzruszenie ramion. Po szyję w bagnie. Mijały kolejne sekundy, inicjatywa była przy człowieku.

__________
04:58
__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bastard
Instruktor

avatar

Posty : 96
Data przyłączenia : 11/02/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Nie Lis 30, 2014 7:15 pm

- Niestety musieli mnie zagonić do tej roboty, bo byłem pod ręką - powiedział, tym samym potwierdzając, że jest zwiadowcą. Zmierzył dziewczynę wzrokiem.
- Ile czasu do eksplozji? Podajesz miejsce ukrycia bomb czy sama idziesz je rozbroić? - zapytał. Budynek był już cały ewakuowany, więc nie powinno to być żadnym problemem, gdyby się teraz zawalił. Chociaż szkoda byłoby tak ładnego miejsca. A nawet nie mogli mieć pewności czy wokół nich nie ma tych bomb.
Do środka wszedł jeden z antyterrorystów i już po chwili znalazła się w środku cała grupa.
- Ładnie mów tym panom, gdzie są bomby. Przy współpracy może cię oszczędzę - powiedział zupełnie, jakby pociągnięcie za spust nie było czymś dziwnym. Brzydził się jej... O ile potrafił znieść obecność tych istota wokół, kiedy grzecznie się słuchały i nie wywyższały, tak nienawidził całej organizacji sprzeciwiającej się ludzkości. Wyrżnąłby ich co do łebka. Zaraza, którą trzeba tępić bez zawahania.
W zachowaniu dziewczyny doszukiwał się podstępu. Nie darzył jej zaufaniem, może przez fakt, kim była... A może przez fakt, że wcześniej próbowała go oszukać? Chociaż najpewniejszym powodem była ta niezwykła uległość w zachowaniu dziewczyny. Dziwił się jej, dlaczego tak łatwo się poddała, nie próbowała nawet uciekać... Ludzie jej pokroju, którzy brali udział w tych wszystkich akcjach terrorystycznych i zamachowych, nie dbali o nic. Po prostu rzucali się na niego lub popełniali samobójstwo, albo starali się uciec.
Antyterroryści szybko odnaleźli bomby i je rozbroili, praktycznie w ostatnich sekundach doszło do tego ostatniego. Wszyscy zebrali się tam, gdzie stał Daray razem z dziewczyną.
- Mamy ją zabrać do dowództwa? - zapytał jeden z mężczyzn, a brunet pokręcił głową.
- Sam się nią zajmę - odpowiedział, a kiedy tylko zostali we dwoje w tym miejscu, wycelował w nią broń i wystrzelił, zaledwie raniąc jej policzek. Podszedł do niej i zmierzył ją wzrokiem pełnym pogardy.
- Ostrzeżenie. Następnym razem ta kula trafi bezpośrednio w głowę - powiedział, opuszczając pistolet. Tym samym dał znać dziewczynie, że będzie mogła odejść, aczkolwiek przy następnym spotkaniu z pewnością nie dostanie już tej ulgi.[/b][/b]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://dualvicis.forumpolish.com
Dagor
Baśniopisarz

avatar

Posty : 16
Data przyłączenia : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Wto Gru 02, 2014 2:40 pm

Tego cudownego dnia, jak zresztą każdego innego, udał się do galerii handlowej żeby w odprężających warunkach rozkoszować się jego ulubioną, gorącą, czarną kawą. Właściwie był to jego nawyk, a jako że owa budowla  była najchętniej uczęszczanym miejscem, pełniła idealną funkcję, jeśli chodzi o wsłuchiwanie się w gwarę miasta. Codziennie przewija się tu tyle osób, że gdyby zebrać informacje z każdej rozmowy, bez problemu napisałoby się encyklopedię.
Wpatrzony w ziemię, kroczył przed siebie, nie zwracając większej uwagi na otoczenie. Dziwne uczucie przeszyło jego ciało dopiero gdy cisza zbyt długo towarzyszyła przechadzce. Znajdował się już kilkanaście metrów od galerii, tak że z jego perspektywy spokojnie mógłby dostrzec znajdującą się niedaleko fontannę. Przystanął i wznosząc głowę, rozejrzał się we wszystkie strony. Nie ukrywając był niezwykle zdziwiony. Pusto? Czyżby coś go ominęło? Kataklizm? Wybuch wulkanu?... Chwilę zajęło mu odrzucenie tych wszystkich czynników. Może zamach? Nieważne, widocznie nie dane mu było odpocząć. Musiał znaleźć punkt widokowy. Balkon? Nie. Drzewo? W centrum miasta, raczej będzie ciężko. Dach? Idealnie. Bez zbędnych ceregieli, wszedł do pobliskiego bloku, czy też po prostu wysokiego budynku i z czystego lenistwa, używając windy wjechał na najwyższe piętro. Sprawnie dostał się na sam szczyt. Wygodnie położył się na krawędzi z doskonałym widokiem na całe centrum handlowe i rozłożył swą snajperkę. Przyglądanie się dość rozległemu terenowi przez dokładną lunetę dołączoną do karabinu, stanowiło nie lada wyzwanie, jednak wreszcie udało mu się. Dwa żywe cele. Bingo! Niższa postać trzyma broń, zdecydowanie mężczyzna, choć wzrost mógłby zmylić. Nosił mundur, zapewne oznaka przynależności do którejś z organizacji. Drugą personą była kobieta, nie wyglądała na specjalnie zakłopotaną, ale jako, że nie posiadała broni nie stanowiła zagrożenia. Strzelić? Nie wiedział co się dzieje, ale dowiedzieć się chyba nie zaszkodzić. Załadował nabój paraliżujący i wycelował w umundurowanego. Nie chciał zmarnować szansy. Głęboki wdech. Wydech. Jeszcze chwila zastanowienia i wreszcie bezprecedensowe pociągnięcie za spust. Miał tylko nadzieję, że nie spudłował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erin
Zamachowiec

avatar

Posty : 10
Data przyłączenia : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Wto Gru 02, 2014 7:44 pm

Ładnie mów gdzie bomby, hm? Cóż powiedzieć, gdyby nie ogólnie nie najlepsze sytuacja Erin pewnie by się śmiała. Albo chociaż uśmiechnęła. A tak nawet bez wywracania oczami się obyło. Rozwój sytuacji był, jaki był. Iluzja zdjęta, ładunki zatrzymane na trzy sekundy przed detonacją. Czy jakoś bardzo się przejęła? Nie. W tej chwili zajmowało ją przede wszystkim gdybanie, dlaczego ten człowiek nie strzela. Bo przecież właśnie tego się spodziewała. Gdyby instynkt samozachowawczy był choć trochę silniejszy, to pewnie próbowałaby uciekać lub działać w jakikolwiek sposób, choćby ten standardowo przewidziany w takich sytuacjach. I kto wie, może właśnie na to oficer HERIDY czekał. Zadanie spaprane koncertowo - skoro cel nie został osiągnięty to nie widziała powodu, by zabijać ludzi których rozkazy nie dotyczyły, byłoby to desperackie i pozbawione znaczenia. Choć pewnie wskazane ideologicznie. Nie czuła się zagrożona. Trzymana na muszce, z perspektywą, że stojący przed nią człowiek za chwilę spróbuje ją zabić, Erin obserwowała rozwój wydarzeń. Odprawił świadków. Strzeli, nie strzeli? Przez kilka sekund władała nią wyłącznie ciekawość. Padł strzał. Chyba tylko wewnętrzna dyscyplina sprawiła, że la Cruauté nie szarpnęła się do tyłu lub nie spróbowała skorzystać z mocy. Dłoń odruchowo powędrowała do zranionego policzka. Ciekawe, czy zdawał sobie sprawę, jak był blisko. Jak niewiele brakowało, by pozbyć się jej z tego świata. Skinęła głową, bo co miała powiedzieć? Do następnego razu? A podobno to ona ma skłonność do teatralnych gestów. Zupełny brak zrozumienia w ślepiach Arystokratki był chyba dobrą odpowiedzią. Ranka - bo rany są zwykle poważniejsze - nie bolała, choć krew powoli ściekała po szyi i zaczynała już plamić bluzkę. Adrenalina zrobiła swoje, z tego, że trochę trzęsą się jej ręce a tętno szaleje zda sobie sprawę dopiero za jakiś czas. Na razie nie rozumiała z tego nic, toteż po prostu odwróciła się na pięcie. Plecami do nieprzyjaciela, beztrosko. Kusiła los, może jednak zamierzał zmienić zdanie? Tej kuli można było uniknąć. Być może jeszcze następnych. Człowiek nie musiał o tym wiedzieć. Mimo wszystko, nie czuła żalu na myśl o nieudanej akcji. Żadnego. O tym, że ktoś obserwował całe to zajście wiedzieć nie mogła. Za chwilę pewnie się oddali...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bastard
Instruktor

avatar

Posty : 96
Data przyłączenia : 11/02/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Wto Gru 02, 2014 8:11 pm

Czy ktokolwiek mógłby wiedzieć o tym, że na dachu sąsiedniego budynku znalazła się osoba, chcąca postrzelić jedno z tej dwójki? Nie, raczej nie było to możliwe. Nawet dla Daraya, którego błyskotliwość i inteligencja zasługiwała na pochwałę, nie był w stanie przewidzieć takiego rozwoju sytuacji, bo w końcu był tylko i wyłącznie człowiekiem - nie Kapitanem Ameryką, nie Iron Manem czy kimkolwiek innym z marvelowskich produkcji, odznaczającym się nad-zdolnościami.
Wiedział, jak niewiele dzieliło go od zamordowania tej dziewczyny, jednak nie miał żadnych wyrzutów sumienia. Nawet, gdyby ręka mu się zachwiała i przypadkiem trafił w śmiertelny dla dziewczyny punkt... Nie zareagowałby. Jego jedyną reakcją byłoby zawiadomienie odpowiednich służb, które szczyciły się w pozbywaniu zwłok i maskowaniu jakichkolwiek potyczek z istotami z Cor.
Opuścił pistolet, nie odrywając beznamiętnego wzroku od dziewczyny. Uważnie ją pilnował swymi błękitnymi oczyma, aby opuściła galerię. Wątpił, żeby nagle zaczęła się rzucać, jednak nie mógł tego wykluczać. Nikomu nie ufać, kto tylko pochodzi z Cor. NIKOMU. Nikt nie był wart powierzenia mu obaw, nikt nie był wart pokładania w nim nadziei, prócz ludzkości. Cała reszta to brudne robaki, które należy zgnieść, zanim one się rozmnożą i wypełzną spod buta, a człowiek straci nad nimi całkowicie kontrolę.
Już miał schować broń, odwrócić się i opuścić centrum handlowe, kiedy coś go powstrzymało. Trzask rozbijanego okna, a po tym jakby dziwne impulsy elektryczne, przeszywające całe jego ciało. Co to do cholery było? Paralizator? Nie, niemożliwe. A może jednak? Ale w takim wypadku kto? Wspólnik tej kobiety? Niemożliwe! Ona chyba nie miała z tym niczego wspólnego...
Mimo, że myśli O'Sillowa tłukły się po jego głowie, nie mógł nad niczym zapanować. Opadł bezwładnie na posadzkę, na chwilę nawet tracąc przytomność. Trwało to koło minuty, może półtora, nim w głowie zaczęło mu się jaśnieć i mógł otworzyć oczy. Czuł, że jego ciało jest całe zdrętwiałe. Skrzywił się...
-Co to do cholery było... - warknął pod nosem, próbując się podnieść, chociaż sprawiło mu to niemały problem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://dualvicis.forumpolish.com
Dagor
Baśniopisarz

avatar

Posty : 16
Data przyłączenia : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Wto Gru 02, 2014 9:09 pm

Uśmiech zagościł na jego twarzy, kiedy poprzez powiększające szkło ujrzał opadające bezwładnie ciało mężczyzny. Trafiony. Nie miał jednak czasu na wiwatowanie, przecież ten stan długo się nie utrzyma. Jeśli jego organizm będzie stawiał duży opór, może pięć minut, widywał i takich którzy odzyskiwali połowiczną świadomość po czasie krótszym niż dwie minuty. W każdym razie, pośpiech był wskazany.
Przerzucił broń przez ramię i pędem zbiegł po schodach do windy. Czekał, czy to rozważne? Trzydzieści sekund od postrzału. Wreszcie uchyliły się drzwi windy. Zjechanie na dół trwało całą wieczność, a przynajmniej tak mu się zdawało.
Wreszcie wybiegł z budynku, nieomal nie potykając się o próg. Zawsze musi mieć takiego pecha? Nieuchronnie zbliżał się do celu, minęły może dwie minuty, albo trzy? Co jeśli paraliż nie wytrzymał tak długo? Nadal powinien być lekko osłabiony, ale czy mógłby liczyć na pomocy dziewczyny? Właśnie. Tak bardzo się zapędził, że całkowicie o niej zapomniał. Mogła nawet uciec. Przez chwilę przeszłą mu przez głowę myśl, że zaprzepaścił szanse, ale nie wszystko stracone. Jego przybycie zwiastowały dość głośne kroki, właściwie nie dbał o pełne bezpieczeństwo, co nie było do niego podobne. Dostrzegając powstającego, cofnął się o krok. Jakim cudem? Już jest w stanie się poruszać? Kim on do cholery jest?! Może był zbyt wolny, niemożliwe, przynajmniej głośne sapanie o tym nie świadczyło. Mimo to poczuł ulgę, kobieta nadal tu była. Ponownie załadował karabin i zbliżył się do postrzelonego, przykładając mu lufę do pleców, chwilowo zignorował dziewczynę, przecież była bezbronna.
-Życie nie jest takie kolorowe... Nie lubię kiedy ktoś strzela bez powodu, a Pan to uczynił, mylę się?-powiedział niemalże spokojnym tonem, choć można było wyczuć nutkę zdenerwowania. Rzucił okiem na stłuczoną szybę. Raczej nikt nie mógł usłyszeć jej trzasku, nie licząc tej dwójki.
-Ktoś mi wyjaśni co się tu dzieje?-brzmiało to bardziej jak rozkaz, aniżeli przyjacielska prośba. Nie miał też zamiaru długo czekać na odpowiedź, jeśli będzie trzeba strzeli drugi raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erin
Zamachowiec

avatar

Posty : 10
Data przyłączenia : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Wto Gru 02, 2014 10:50 pm

Odgłos pękającego szkła, a później dźwięk padającego na ziemię ciała to dobry powód, żeby zawrócić. Erin zamarła na kilka sekund, podświadomie czekając na kolejny strzał, tym razem wymierzony w jej kierunku. Właściwie wszelkie logiczne przesłanki przemawiały za znalezieniem jakiegoś schronienia, zanim tajemniczy snajper poszuka drugiego celu. Na otwartej przestrzeni, nie mogąc określić, gdzie znajduje się zagrożenie poczuła się nagle trochę mniej pewnie - jedna rzecz odwracać się plecami do kogoś, kogo widziała, a druga - i zupełnie inna - mieć do czynienia z tego typu niespodzianką. Podszept rozsądku został z pełnym rozmysłem zignorowany, a dziewczyna z każdą chwilą odzyskiwała opanowanie. Ktokolwiek strzelał, raczej nie miał nic wspólnego z organizacją. Utwierdziło ją w tym przekonaniu spostrzeżenie, że niedawny oprawca może i leży na ziemi, ale martwy nie jest. Oczywiście, że podeszła, żeby sprawdzić. Nie wyglądało, by stała mu się jakaś poważniejsza krzywda, ale nie można powiedzieć, że jakoś specjalnie ją to interesowało. Bo nawet, gdyby umarł - to po prostu kolejny człowiek, prawda? Zrobiła to, co w pierwszej kolejności przyszło jej na myśl, czyli na chwilę przywłaszczyła sobie jego broń. Rana na policzku nieprzyjemnie piekła, na ubraniu pojawiła się już całkiem spora plama. Arystokratka zdążyła trochę się odsunąć, odruchowo schować za plecami broń... I miała okazję obserwować jedną z dziwniejszych scen w swoim dotychczasowym życiu. Człowiekowi wracała przytomność, a tymczasem z budynku wypadł młodzik z karabinem. Dzień dziwnych przypadków.
- Wiesz, to chyba nie jest taka prosta sprawa - wymamrotała, spoglądając na przybysza. Jeżeli spodziewał się wyjaśnień, to się niestety przeliczy. Streszczenie wydarzeń chwilowo przekraczało możliwości niedoszłego zamachowca. Jak już sobie wszystko poukłada, to może się nawet odezwie. Na razie miała wrażenie, że do listy dzisiejszych zarzutów dojdzie jeszcze kradzież - mimo wszystko nie chciała się dorobić dziury w głowie, a jak długo zwiadowca będzie względnie nieszkodliwy wiedzieć nie mogła. Ani tego, czy chłopak nie uzna za stosowne strzelić również do niej. Kto go tam wie?
- Ładny strzał - dodała po chwili, nie przerywając obserwacji. Na granicy świadomości pałętała się myśl o tym, że jednak trzeba było zniknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bastard
Instruktor

avatar

Posty : 96
Data przyłączenia : 11/02/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Sro Gru 03, 2014 5:01 pm

Cholera, najpewniej mocno uderzył w posadzkę! Głowa go bolała, mięśnie również. Ledwo mógł się podnieść, a już poczuł jak ktoś przykłada mu broń do pleców. Czyżby jakiś wspólnik tej dziewczyny? Nie zareagowałby przypadkiem wcześniej? A może się spóźnił? Cholera wie tych wspólników z przerośniętym ego, którzy tak bardzo pragnęli mieć w końcu wielkie wejście.
Od razu zrozumiał, że został pozbawiony pistoletu. Nie wiedział jedynie, kto mu takowy zabrał. Strzelał, że dziewczyna. W końcu ten mężczyzna - bo i męski głos usłyszał - niedawno tutaj przybył i nie do końca miałby do tego okazję, prawda?
Obrócić się czy nie? Oto było pytanie. Nie miał żadnej pewności, że przy fałszywym ruchu nie zostanie po prostu zamordowany. Liczył się ze swoim życiem, chociaż jego twarz jak zwykle okazywała obojętność. Zerknął na dziewczynę, a później przez ramię, widząc jedynie zarys posiadacza broni.
- Długo opowiadać. Nawet jeżeli tłamszę chęć wymordowania tych wszystkich istot z Cor, nie strzelam bez powodu - powiedział spokojnie, wbijając wzrok swoich niebieskich oczu w dziewczynę. - Pistolet. Połóż na fontannie - powiedział do niej. Nie miał zamiaru się użerać z nią, bo ta sobie wymyśli, że gwizdnie mu pistolet. Nie było nawet takiej mowy.
- Planowano zamach na galerię, podłożone bomby zostały już rozbrojone. Ta kobieta należy do grupy zamachowców. To był ostrzegawczy strzał dla niej - streścił, jak tylko potrafił, a po tym kucnął i szybko się obrócił, starając się przy tym przewrócić stojącego za nim chłopaka, najzwyczajniejszą ścinką.
Zerknął na niego i jego broń. Widząc jak ten leży, podał mu po prostu rękę.
- Jeżeli chcesz coś wiedzieć, nie celuj do mnie. Chcesz jeszcze jakieś informacje? Jak tak to proponuję ci odłożyć broń na bok - powiedział, nie rozumiejąc, jakim cudem mógł się w to wszystko wplątać. Przecież to miał być spokojny dzień, spędzony na wolnym! Niestety, musiał mu ktoś plany pokrzyżować... Jak zwykle wszystko spierdolone.
A jeżeli panienka należąca do Bluźnierczej Arystokracji, nie odda mu broni po dobroci, najzwyczajniej w świecie nie wytrzyma i poderżnie jej gardło. Całe szczęście, miał przy sobie jeszcze nóż do samoobrony, a ten powinien się nadać. Ale pierw musiał wybadać, kim był był ten tajemniczy przybysz. Najwidoczniej nie wspólnikiem dziewczyny, skoro nie wiedział o tym, co się tutaj działo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://dualvicis.forumpolish.com
Dagor
Baśniopisarz

avatar

Posty : 16
Data przyłączenia : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Sro Gru 03, 2014 5:59 pm

Zanim runął na ziemię, zdążył jeszcze posłać niemrawy uśmiech kobiecie i lekko się ukłonić. Lądowanie na posadzce praktycznie wcale go nie zdziwiło, mógł wręcz się tego spodziewać podchodząc tak blisko do wyszkolonego żołnierza. Jednak nie miał zamiaru skorzystać z gestu "pomocnej dłoni". Zamiast tego odskoczył, wyprostował się i nonszalancko poprawił opadające kosmyki włosów. Przynajmniej teraz miał pewność, że się nie pomylił. Mimo ogólnej niechęci do wypełniania rozkazów, grzecznie odrzucił swój karabin, jakby wcale mu na nim nie zależało. Zmarnowanie więcej niż jednego naboju podczas zwykłej "pogawędki" ze stróżem prawa? Musiałby być głupcem. Poza tym, w zwarciu wolał liczyć na swoje ostrze.
-Zamach? Widocznie przyciągam kłopoty...- rzekł ironicznie. Następnie rzucił okiem na dziewczynę. Ze słów mężczyzny wynikało, że pochodzi z Cor, czyż to nie intrygujące? Na pierwszy rzut oka wcale się nie wyróżniała, choć spostrzegawczość nie była jego mocną stroną. Ona miałaby być sprawczynią tego incydentu? Najwyraźniej, jednak mimo to nie widział tu wyraźnego powodu do strzału, tym bardziej, że bomby zostały rozbrojone. Choć na samą wzmiankę o broni, odruchowo sięgnął po miecz, którego rękojeść niewiele wystawała zza jego pleców.
-W każdym razie... Słucham dalej, Panie...? - wyraźnie przerwał, zaznaczając, że chciałby poznać imię domniemanego przeciwnika. Zapowiadał się długi dzień. Oby już bez zbędnych niespodzianek. Lecz wciąż coś mu mówiło, że to jeszcze nie koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erin
Zamachowiec

avatar

Posty : 10
Data przyłączenia : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Czw Gru 04, 2014 5:46 pm

Zauważyła uśmiech, odpowiedziała uśmiechem. Bez zastanowienia. Przemknęło jej pzez myśl, że to całkiem miły dzieciak - nawet, jeżeli ciekawość odnośnie aktualnych wydarzeń była w jakiś sposób niepokojąca. Spodziewała się, że po słowach zwiadowcy spróbuje do niej strzelać. Nie? Niewiekie, pozytywne rozczarowanie. Spojrzenie szarych, odartych z iluzji oczu skupiło się na trzymanym w dłoni pistolecie - nie wypuściła go, ale i nie zamierzała użyć. Właściwie niewiele brakowało, żeby faktycznie odłożyła broń we wskazane miejsce. Naprawdę niewiele. Dalej przysłuchiwała się rozmowie.
- Planowano zamach... - powtórzyła machinalnie. Jakich jeszcze informacji zamierzał udzielić ten człowiek? Streścić całe zajście, które miało tutaj miejsce?
- Gdyby nie interwencja HERIDY, wielu ludzi mogło stracić życie - stwierdzenie, wypowiedziane zupełnie neutralnym tonem. Trochę sztuczne. Tak samo, jakby mówiła, że pogoda jest dzisiaj piękna. Wysadzić galerię, tylko tyle musiała wiedzieć. Nic więcej, nic mniej. Czy to tak bardzo odbiegało od normy? Jedyne, co się w tym wszystkim nie zgadzało, to przepływ danych. Ktoś umieścił stosowną wzmiankę o planowanym ataku, HERIDA włamała się do bazy danych, zamach udaremniony... I po wszystkim. Nie od razu zdała sobie sprawę, co naprawdę jest na rzeczy. Przez kilka sekund na twarzy zamachowca odbiła się dezorientacja, zastąpiona przez zrozumienie. Bo przecież nikt nie jest niezastąpiony. Dopuszczalne straty. Odległy dźwięk wybuchu tylko utwierdził ją w tym przekonaniu. Erin była zwykłą przynętą. IRA nie zwykła zważać na koszty swoich działań. Postąpiła o krok w kierunku zwiadowcy. Zniknęła. W ułamku sekundy była już przy nim, stojąc na przeciwko z wyciągniętą bronią.
- Wygląda na to, że teraz masz powód - powiedziała. Cokolwiek nią w tej chwili powodowało, pistolet skierowany był w jej stronę. Zupełnie, jakby czekała, aż odbierze swoją broń. Następnego razu nie będzie. Powinna uciekać. Tylko po co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bastard
Instruktor

avatar

Posty : 96
Data przyłączenia : 11/02/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Czw Gru 04, 2014 6:45 pm

Daray wcale nigdy nie uznał, że ktokolwiek kto pochodzi z Cor, musi mieć od razu jakieś różki bądź coś podobnego. O nie... On doskonale wiedział, dlaczego tak nienawidzi tych dziwnych przybyszów. Panoszą się po świecie, do którego nikt ich nie zapraszał i jeszcze wyglądają jak jego mieszkańcy... Są obrzydliwi.
- O'Sillow. Daray. A ty? - zapytał, jednak już po chwili usłyszał jakieś wybuchy. Cholera jasna! Podpucha? No niby nic dziwnego, jeżeli te imbecyle z centrali uznały, że wypada od razu wyruszać na akcję, nie sprawdzając dokładnych informacji na ten temat! Idioci. Wszędzie idioci! Ze wszystkich stron go otaczali. No jak tutaj nie dostać kurwicy!?
Był zły. Był nawet wściekły! Czyli dał się po prostu wkręcić? Dziewczyna była zwykłą, jebaną podpuchą? Pracował z debilami i musiał wykonywać dodatkowo ich polecenia. Nic dziwnego, że jego umyśle od razu zawitała jedna myśl. Wyeliminować. Chciał po prostu zabić tę dziewczynę, a szansa pojawiła się tuż po pierwotnym pomyśle.
Widząc, jak dziewczyna z dobroci serca chce mu oddać broń, po prostu wyrwał jej pistolet, przykładając bez ostrzeżenia do głowy i pociągnął za spust, a jej ciało opadło bezwładnie na ziemię. Przeklął siarczyście, widząc, że ta czerwona posoka zdążyła go ubrudzić i po prostu wyminął ciało martwej damy.
Dla osobnika ubranego na czarno, nie mogło wydać się zachowanie zwiadowcy normalnym. Jego ruch był tak mechaniczny, że zdawało się, że Daray jest robotem. Albo gestapowcem, wybierającym w Auschwitz kolejną ofiarę, którą załata sobie wolny czas. Bez cienia zawahania odebrał drugiej osobie życie i zdawał się być tym nawet zadowolony... Albo w ogóle nieprzejęty niczym, prócz tym, że musi się wyczyścić z uciążliwej krwi, rozpryśniętej na jego bladym policzku.
Już po chwili miejsce miały kolejne dwa wybuchy. Bez cienia zwłoki złapał czarnowłosego towarzysza za płaszcz, wręcz go ciągnąć w stronę wyjścia ewakuacyjnego. Nawet nie próbował otwierać drzwi. Po prostu strzelił w szybę, która rozbiła się na drobny mak i przez taką framugą wyszli. Chociaż wyszli to pojęcie względne, bowiem Daray czym prędzej wybiegł. Widział już jak za jego plecami wali się pierwsze i drugie piętro galerii.
Dopiero, będąc w bezpiecznej odległości od walącego się budynku, popatrzył na istotę z Cor.
- Jesteś cały? - zapytał, bo w końcu jego zadaniem była ochrona cywili. Nawet jeżeli z Cor... Nie mógł skrzywdzić niewinnego. Jedynie przypierdolić za postrzelenie.
- Dalej uważasz, że ta pani była niewinna i sparaliżowałeś właściwą osobę? - zapytał, wyjmując z kieszeni paczkę chusteczek i zaczynając się wycierać. Brud... Wszędzie brud!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://dualvicis.forumpolish.com
Dagor
Baśniopisarz

avatar

Posty : 16
Data przyłączenia : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Czw Gru 04, 2014 8:21 pm

-Daray, mhm? - raczej nie mógł znać, albo choćby kojarzyć tego imienia. Nigdy nie spotkał się z kimś podobnym i chyba nie żałował, lecz musiał przyznać, że w pewnym stopniu zaintrygowała go jego postać. Tajemniczy, władczy, a mimo to podporządkowany swej organizacji. Cóż, pod ostatnim punktem, mogło znaleźć się tylko jedno określenie-żałosny. Jednak skreślanie ludzi tak łatwo mu nie przychodziło, więc mimo wszystko postanowił się przedstawić.
-Savius, Panie O'Sillow. - rzekł, lekko unosząc kąciki ust. Nagle, zupełnie niespodziewanie, do jego uszu dotarł odgłos eksplozji. Niemożliwe. Podobno ładunki zostały rozbrojone. Czemu zawsze wszystko musi być tak skomplikowane? Wysadzenie tego miejsca najwidoczniej miało tylko odwrócić uwagę pana inspektora. Zabawne. Przez chwilę nawet miał ochotę wydać z siebie kilka porządnych chichotów, ale powstrzymał się, widząc twarz mężczyzny. Zdecydowanie nie wyglądał na zadowolonego, więc wolał nie kusić losu. Walka w tym momencie byłaby zbędna, musiał jeszcze się dowiedzieć co wyleciało w powietrze, prawda? Zerknął również na dziewczynę, która wcale nie stwarzała pozorów zaznajomionej z głównym planem. Podpuścili ją? Możliwe. Jednak wcale nie była aż tak przejęta,  przeczuwała coś? A może po prostu była gotowa na śmierć za ideologię swojego zrzeszenia? Nie mógł w to uwierzyć.
Znikając mu z przed oczu, pojawiła się przed umundurowanym, oddając mu broń. Poddała się? Miał odpowiedź na wcześniejsze pytanie, wcale nie różniła się od nakręcanych robocików. Poza tym, do rozważnych jej działania nie można było zaliczyć. Praktycznie natychmiast została pozbawiona broni i z zimną krwią pozbawiona życia. Gdzieś w głębi duszy żałował, że tak to się skończyło, ale czego mógł się spodziewać. Litości raczej brakowało w słowniku jej pałającego gniewem, widać, zadowolonego oprawcy. Wziął głęboki wdech i wolnym krokiem zaczął zbliżać się do leżącego ciała, sięgając po czarny notes.
Kolejne wybuchy, tym razem o wiele bliżej. Co tu się dzieje? Zanim zdążył się zorientować i pozlepiać fakty, poczuł dyskomfort, a następnie potężne pociągnięcie. Nie obyło się bez cichego jęku, bardziej z zaskoczenia niż z czegokolwiek innego.
-Ej, ej, ej... Co to ma być? - rzucił, wręcz wykrzyczał. Mężczyzna wytaszczył go za "łachmany" z wolącego się budynku. Co on sobie wyobrażał?! Nikt nie ma prawa działać wbrew jego woli, a tym bardziej ktoś uwiązany przez nędzna, biurokratyczną organizację. Tak krótkim gestem właściwie całkowicie wyczerpał limit cierpliwości cienistookiego. Kiedy wreszcie stanęli, czarnowłosy sprzedał mężczyźnie porządnego kopniaka w brzuch, wytrącając mu z ręki chusteczki.
-Nigdy... więcej,  nie waż się dotykać mojego płaszcza... - wysączył, niczym wąż jad ze swych kłów - I tak, owszem, czuję się wręcz wybornie. Zabiłeś głównego informatora, a na dodatek przeszkodziłeś mi w bardzo ważnej czynności. Gdyby nie to, że jesteś moim jedynym źródłem informacji... - powstrzymał się od dokończenia zdania. Mimo wszystko, znał umiar.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bastard
Instruktor

avatar

Posty : 96
Data przyłączenia : 11/02/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Pią Gru 05, 2014 5:08 pm

Nie miał zamiaru zastanawiać się długo nad tym, co robił. Wypełniał swój obowiązek. Może i miał na pierwszym miejscu chronić ludzi, aczkolwiek nie przepadał za tym, kiedy ktoś ginął bez większych powodów. Owszem, nienawidził istot z Cor, jednak te podległe nie sprawiały mu problemu. Gdyby tylko wszyscy znali swoje miejsce, nie tak jak ci z IRY... To go irytowało jak nic w świecie.
Piękne podziękowanie za ratunek. Nie, Daray nie pytał czy takowy był potrzebny, więc nic dziwnego, że uderzenie w brzuch go zaskoczyło, przez co upuścił chusteczki, ale także i lekko się zgiął, czując ból. Owszem, był żołnierzem, ale nie maszyną! Miał tam jakieś uczucia, które nie często miały odzwierciedlenie na jego twarzy. Nic dziwnego, że westchnął ciężko, prostując się i spiorunował wzrokiem chłopaka.
- Jakich potrzebujesz informacji? - warknął na niego, zerkając na paczkę chusteczek, która aktualnie niezbyt nadawała się do użytku, bo wpadła do kałuży. Burknął coś pod nosem na takowy widok i wyprostował się, zerkając na galerię.
- Nie mam zamiaru cię przepraszać za pogniecenie pelerynki. To już mój nawyk, że kiedy coś się wali, wyciągam stamtąd ludzi. Przynajmniej tych żywych - powiedział, całkowicie ignorując fakt, że chłopak może nie być człowiekiem. Nie obchodziło go to, dopóki ten nie rzucał się na prawo i lewo, że ludzi trzeba zabić. Może i HERIDA robiła identycznie w stosunku do tych z Cor... Ale kto by się tym w ogóle przejmował?
Brunet ruszył w stronę pobliskiej ławki, rozsiadając się na niej wygodnie. Zmierzył wzrokiem czarnowłosego. Czego on tak właściwie chciał od niego? Nie miał bladego pojęcia, jednak przeczuwał, że ten dzień nie skończy się nazbyt prędko. Przeciągnął się lekko, odchylając głowę do tyłu i zamykając oczy. Jakże on by chciał mieć tydzień wolnego od tego całego zamieszania panującego w Sligo... Ach, marzenia ściętej głowy! A tak swoją drogą to ciekawe, kiedy łaskawie odremontują galerię. Tak, to była sprawa dosyć interesująca. I jak to uściślić w raporcie? A może po prostu zwalić całą winę na tę dziewczynę, która aktualnie jest martwa, że nie podała lokalizacji wszystkich bomb? Tak, to będzie najbezpieczniejszym wytłumaczeniem. I nie będzie trzeba się zbytnio wgłębiać w tajniki tego, co miało miejsce w galerii!
- Jesteś mi winny chusteczki - rzucił do chłopaka. - Jak chcesz coś wiedzieć to zapytaj. Nie obiecuję, że udzielę ci konkretnych informacji, ale spróbuję chociaż odpowiedzieć - powiedział, wzruszając ramionami. Chociaż w sumie wątpił w to czy będzie mógł odpowiedzieć ciekawskiemu na cokolwiek... Najwyżej mu nazmyśla i będzie miał święty spokój.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://dualvicis.forumpolish.com
Dagor
Baśniopisarz

avatar

Posty : 16
Data przyłączenia : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Pią Gru 05, 2014 6:05 pm

Zachowanie żołnierza zdziwiło chłopaka, obawiał się, że nie obędzie się bez kolejnej sprzeczki, jednak został pozytywnie zaskoczony. Może to i dobrze. Im szybciej załatwi tę sprawę, tym prędzej napije się kawy. Cienistooki lekko zbliżył się do mężczyzny, wbił swój miecz w ziemię, niemal przed jego stopami i oparł na nim cały ciężar swego ciało, przekrzywiając przy tym głowę.
-Należysz do Heridy, prawda? - zaśmiał się, poprawiając opadające kosmyki włosów.
- Wszystkie te wybuchy, właściwie wcale mnie nie interesują, teraz to nieistotne. Chciałem poznać motyw, jakąś racjonalną przyczynę, ale bez zamachowca utknąłem w martwym punkcie. Jednak mam jedno pytanie, Panie O'Sillow... - powiedział spokojnym tonem. Wciąż nie potrafił rozgryźć motywów stróża prawa, więc nie omieszkał zapytać. Co mu szkodzi?
-Dlaczego? Dlaczego niczym głupiec zgadasz się wypełniać zachcianki przełożonych? I nawet nie ośmielaj się mówić, że tak nie jest. Nie znalazłeś się tu przypadkowo... Jesteś więźniem nie tylko swoich ciemiężycieli, ale również ideologi jaką głoszą. Nie czujesz się ograniczony? Sądzisz, że działasz w imieniu wyższych racji? Twoja nędzna organizacja już dawno zatraciła się w tym świecie pełnym rozpaczy. Mieli zwalczać ogień, a sami się nim stali... -rzekł z pełna charyzmą, jaką był w stanie z siebie wykrzesać. Przeszył siedzącego wnikliwym spojrzeniem. Co prawda nie liczył na sensowną odpowiedź. Przecież niewolnicy nie mają prawa do własnego zdania.
-Więc pytam raz jeszcze... Dlaczego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bastard
Instruktor

avatar

Posty : 96
Data przyłączenia : 11/02/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Pią Gru 05, 2014 6:33 pm

Słysząc pytanie odnośnie jego przynależności, pokiwał lekko głową, dając mu do zrozumienia, że się nie pomylił. Zresztą, ciężko byłoby się pomylić, zważając na ten aż nazbyt oczywisty ubiór, który sugerował tylko i wyłącznie o jednym.
Kolejne pytanie wywołało u niego delikatny uśmiech, wskazujący na jego rozbawienie jak i drwinie. Czyż to nie oczywiste? Cóż, dla niego przynajmniej takie było. Jednak ludzie niekoniecznie muszą mu siedzieć w głowie i nad wszystkim rozmyślać, nieprawdaż?
- Wykonuję ich rozkazy, owszem. Jednak jest to rzadkie. Zwiadowcy z reguły mają o wiele większą swobodę - powiedział, wzruszając lekko ramionami, a po tym spoważniał. Gdyby potrafił zabijać wzrokiem, chłopak przed nim byłby już martwy. No, aktualnie mógł mieć zaledwie zmrożoną krew.
- A ty jakbyś się czuł? Uwielbiasz, kiedy na twoim podwórku panoszą się obcy i robią, co im się żywnie podoba? - zapytał, wstając z ławki i prostując się. - Również masz te dziwne moce, prawda? To jest ohydne. Nie wiem, dlaczego tutaj przybyliście ponad sto lat temu, jednak w końcu wszyscy zdechniecie, jeżeli się nie podporządkujecie. Zresztą, jeżeli wykonywanie rozkazów nie kłóci się z twoimi własnymi poglądami, nie ma w tym nic złego. O ile masz takie poglądy. W innym wypadku skończysz jak bezmózga laleczka pod stosem gruzów - odpowiedział bez zawahania. Nienawidził wszystkich istot z Cor... Brzydził się każdym z osobna! Owszem, potrafiłby znieść towarzystwo takiej persony, a nawet mógłby być dla niej miły! Jednak ta musiałaby się pierw wykazać, że zasługuje na takie traktowanie. Musiałaby się podporządkować prawu ludzkiemu, nie być laleczką Mary czy też IRY, a przede wszystkim - nie próbować wyrządzić krzywdy nikomu wokół swoją mocą.
- Chcesz wiedzieć o czymś jeszcze? Wykonuję rozkazy, które nie kłócą się z moimi przekonaniami. To jest tak jak praca. Coś musisz robić, żeby mieć na chleb. Nie wiem czy kiedykolwiek pracowałeś, ale wiedz, że taka zasada panuje... A przynajmniej powinna panować w tym mieście.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://dualvicis.forumpolish.com
Dagor
Baśniopisarz

avatar

Posty : 16
Data przyłączenia : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Pią Gru 05, 2014 7:19 pm

Swobodę? Zdawało mu się, że wybuchnie śmiechem. Nawet gdyby tak naprawdę było, czarnowłosy nie przyjmował tego do wiadomości. Zbyt długo obserwował intrygi zarówno HERIDY jak i IRY, nie da się oszukać. Jedyne co pcha je do przodu to żądza krwi i wymordowania się wzajemnie, ale wcale nie dziwił się, że mężczyzna ma inne poglądy, przecież był człowiekiem.
-Tylko wydaje Ci się, że masz wolną rękę. Gdyby coś nie podobało się wyższym rangą, zapewne szybko by Cię o tym uświadomili. -odparł zupełnie naturalnym tonem. Jednak widząc powagę rozmówcy, również przybrał nieco bardziej elegancką pozycję.
-Widzisz. Zapewne działałbym podobnie, jednak wedle własnych metod, a nie narzuconych wytycznych. -odpowiedział, nie ukrywając zgryźliwego uśmieszku na twarzy. -Szybko wydałeś wyrok. Przykro mi, że ludzie i istoty z Cor nie potrafię się zaakceptować, jednak nie mieszaj mnie do nie mojej wojny. Co prawda nie śmiem się nazywać człowiekiem, nie jestem taki ograniczony jak wasz rasa... z pewnymi wyjątkami. Zresztą, z Cor chyba też nie pochodzę, właściwie sam nie wiem. Lecz jednego jestem pewny. Boicie się potęgi, nie jesteście w stanie przyswoić faktu, że ktoś może posiadać moce o których człowiek nawet nie marzył. To was rani. Jak już wcześniej mówiłem, chcecie byśmy ograniczyli się jak wy, a nie dostosowali do reguł tego świata, jeszcze tego nie zauważyłeś? Jednak pojąłem, że jesteś zdolny do samodzielnego myślenia, jako jeden z niewielu... - kontynuował wywód. Wcale nie chciał pokazać rasowej wyższości którejkolwiek z żyjących stworzeń, ale uświadomić fakt o największym błędzie ludzkości. Choć zapewne całą ta rozmowa nie przyniesie żadnych rezultatów, miał ochotę ją kontynuować, czego wcześniej nie zakładał. Wyciągnął miecz z ziemi i ułożył go na obu dłoniach.
-Kiedyś pracowałem i właśnie masz okazję spojrzeć na narzędzie, które mi do tego służyło. Wielokrotnie miałem okazję zabić, ale w przeciwieństwie do Ciebie, miałem wybór. Dlatego nigdy jeszcze nie splamiłem go krwią. - dodał, chowając ostrze do pochwy. - Co najdziwniejsze, większość osób trudniących się tym fachem, to ludzie. Może Cię to dziwić, ale próbując powstrzymać istoty z Cor, skazaliście wiele osób na śmierć i to z waszego gatunku. Głód, nędza, wojny, czy to sprawka "obcych"? Nie, sami wykuliście swój los, więc musicie cierpieć. Do tego doprowadzają was rządy i ich zasady...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bastard
Instruktor

avatar

Posty : 96
Data przyłączenia : 11/02/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Sob Gru 06, 2014 8:15 am

Jego uśmiech jedynie się powiększył, kiedy usłyszał o tym, że jego przełożeni by go uświadomili o ewentualnych pretensjach. Nie był bachorem, wiedział o tym doskonale.
- Uważasz mnie za debila? Już nie raz i nie dwa odsuwali mnie od spraw, bo wolałem postępować po swojemu. W raportach bardzo łatwo jest skłamać, kiedy jesteś praktycznie jedynym świadkiem - powiedział, wzruszając ramionami. Nie liczyło się dla niego to, czy istoty mają jakieś moce, czy też są bezbronne jak ludzie.
- Jedyne co mi w was nie odpowiada to brak dyscypliny. Gdyby nie Mary, nie powstałaby nigdy organizacja chcąca odzyskać wolność. Również nie powstałaby IRA czy ALAS. Czy to nie oznacza, że wszyscy chcą tej samej destrukcji? Takie problemy nazywa się rasizmem. Ludzie nie chcą dziwaków z innego świata na swoim terytorium, bo ich nie rozumieją i nie znają. Za to ci z Cor, nie chcą dzielić z kimś terytorium. Mary może uważać jedno, jednak jej poddani mają tutaj większość głosów - powiedział spokojnie. - Ludzie nie boją się potęgi. Boją się tego, czego nie znają. Świat się boi was, dlatego nie ingeruje. A ludzie boją się śmierci i tego, że mogą być zagrożeni - mówił spokojnie, lekko się przeciągając i zerknął na jego miecz. On również miał wybór. Mógł pozostawić dziewczynę przy życiu, bo to, że ją wykiwali, nie było jej winą. Ale postanowił inaczej. Nie miał litości dla istot z Cor. Przy próbie zamordowania człowieka mógłby się zawahać, jednak... Nie, na pewno nie przy tych obcych.
I to wcale nie znaczyło, że był rasistą, który nie potrafi wytrzymać w towarzystwie tych istot o tajemniczej mocy! Trzeba było wspomnieć, że znał kilka z nich osobiście i całkiem dobrze się z nimi porozumiewał.
- Ludzie są pazerni. Przestudiuj sobie kiedyś takich ludzi jak Aleksander Wielki, Napoleon, Stalin, Hitler... Ludzie od zawsze mordowali siebie wzajemnie, bo chcieli mieć więcej ziem, pieniędzy... Wszystkiego. Ale trzeba też wiedzieć, że ci, którym to odbierano, nie chcieli na to pozwolić i bronili się przed tym. Dlaczego przybyliście do tak niezrównoważonego świata, jeżeli chcieliście żyć w spokoju? - zapytał, parskając śmiechem.
Wyciągnął do niego rękę.
- Może się jeszcze kiedyś spotkamy, Savius. Poczytaj sobie trochę ludzkiej historii w bibliotece. Uświadczysz się w przekonaniu, że rządy nie są takie złe, no chyba, że postawisz błzna na piedestale i zaczniesz go czcić - powiedział, a po tym uścisnął jego dłoń, na znak, że na pewno broni do niego nie wyciągnie przy następnym spotkaniu, a już na pewno nie pierwszy. W sumie, chłopak go zainteresował... Skoro nie był ani człowiekiem, ani jego przodkowie nie pochodzili z Cor, to skąd? Będzie musiał się kiedyś tego dowiedzieć. Ale nie w tym momencie, bowiem spokojnie ruszył w stronę uliczek. Zerknął jeszcze raz na galerię... Dziewczyna nie poinformowała nas o wszystkich ładunkach wybuchowych. Zastrzelona i pozostawiona pod ruinami, już w głowie układał sobie treść raportu z dzisiejszego wydarzenia. No i pieniądze podatników ZNOWU pójdą na bzdury, podobne do odbudowy galerii... No cóż, bywa.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://dualvicis.forumpolish.com
Dagor
Baśniopisarz

avatar

Posty : 16
Data przyłączenia : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   Sob Gru 06, 2014 1:59 pm

Trzeba mu było przyznać, że mężczyzna miał gadane. Nawet całkiem spójnie przedstawił swoje poglądy, niemalże przekonująco. Jednak należąc do organizacji nigdy nie będzie miał pełnej swobody, właściwe było mu go żal. Uznał, że się marnuje, ale skoro za takie przekonania ma zamiar zginąć, to jego sprawa.
-Mam nadzieję, że jeszcze zmienisz zdanie. Ja tak zrobiłem i choć jeszcze tego nie rozumiesz, też będziesz musiał... Świat Cię do tego zmusi. Rządy upadną, choćbym miał sam do tego doprowadzić. Nie mogę patrzeć jak bezmyślni ludzie umierają za nie swoje przekonania, ciągle wpadając w sidła propagandy. Zresztą nie chodzi mi o sam system władzy, ale o jego niewłaściwe działanie prowadzące do destrukcji. Choć to praktycznie to samo. Wśród ludzi nie ma osoby zdolnej władać światem, są to istoty zbyt słabe psychicznie, sam to przed chwilą przyznałeś. -rzekł równie spokojnie co Daray. Kiedy ten podał mu dłoń, bez większej niechęci również dołączył do tego gestu "pojednania". Jednak prędzej czy później O'Sillow może stać się kolejną barykadą do pokonania, a wtedy nie będzie czasu na litość i emocje.
-W takim wypadku, żegnaj i obyśmy nie musieli się spotkać w podobnej sytuacji... -tymi słowami zakończył rozmowę i odszedł w stronę zawalonej galerii. Razem z ciałem kobiety pogrzebana została jego snajperka. Musiał ją bezmyślnie wyrzucić, gdyby wtedy się tego spodziewał. Idiotyczny pech nie daje mu spokoju. Jakoś poradzi sobie bez niej, nic nie jest niezastąpione, ale irytacja pozostanie. Ciekawe ile zajęłoby dokopanie się do szczątków zamachowca? Tydzień? Zresztą, nieważne. Złapał swój notes i wyścignął długopis, po czym na jednej z pustych kartek zapisał "Daray O'Sillow" i kilka jego cech charakterystycznych. Kto wie czy ta wiedza kiedyś się nie przyda. Następnie wolnym krokiem udał się w stronę najbliższej kawiarni. Pora odpocząć.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Galeria handlowa   

Powrót do góry Go down
 
Galeria handlowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Galeria sztuki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Miasto Sligo :: 
Rynek Główny
-
Skocz do:  
Partnerzy







BlackButlerHunterxHunter PBFStrefa Forumowych RPGSnM: Naruto PBFUpadli